Reverie Writing nie ma synchronizacji. Jak w takim razie Twoja powieść zsynchronizuje się na iPadzie i iPhonie?


Reverie zmierza na iPada i iPhone’a i nadal nie będzie miało synchronizacji. Twoja powieść jest przez to bezpieczniejsza.


Przenoszę Reverie na iPada i iPhone’a i mam nadzieję wydać je przed listopadem. Ta sama ciepła strona i ten sam rękopis, z rozdziałami i scenami, na urządzeniu w Twojej torbie. I za każdym razem, gdy komuś o tym mówię, wraca to samo pytanie: jak powieść napisana na Macu trafi na iPada, skoro Reverie nie ma synchronizacji? Nie ma przecież chmury Reverie ani konta, do którego można się zalogować.

Ona już tam jest. Twój rękopis od początku nie mieszkał w środku Reverie.

Gdzie naprawdę mieszka Twoja powieść

Rękopis Reverie to folder zwykłych plików, zazwyczaj jeden plik na rozdział. Widzisz je w Finderze albo w File Explorer, otwierasz w dowolnej aplikacji, a kopię zapasową robisz, kopiując je, jak zdjęcia. Reverie je odczytuje i zapisuje. Nie posiada ich na własność, podobnie jak aparat nie posiada Twoich fotografii.

Większość aplikacji do pisania działa odwrotnie. Trzymają książkę we własnym, zamkniętym systemie plików, a gdy Twoje słowa żyją w prywatnym formacie, przenoszenie ich między urządzeniami staje się problemem aplikacji. Aplikacja buduje więc własną usługę synchronizacji i nagle jest konto do pilnowania oraz kopia Twojej powieści na cudzych serwerach. Dopóki to działa, pozostaje niewidzialne. Gdy się psuje, psuje się w miejscu, do którego nie zajrzysz i nie sięgniesz, a każda grupa pisarska słyszała historię o projekcie, który potem nie chciał się otworzyć.

Reverie zamiast rozwiązywać ten problem, po prostu go omija. Zwykłe pliki w zwykłym folderze może przenosić maszyneria, którą już masz. iCloud Drive, Dropbox i OneDrive od lat uczą się przenoszenia plików między urządzeniami i robią to znakomicie. Twoja powieść nie potrzebuje specjalnego traktowania, wystarczy, że jest czymś, co one już umieją nieść.

Konfiguracja, o ile to w ogóle konfiguracja

Trzymaj folder z rękopisem w miejscu, które się synchronizuje. Na Macu to zwykle iCloud Drive: folder założony tam jest na każdym Macu, na którym się logujesz, bez żadnego dodatkowego kroku. W Windows tę samą robotę wykonuje OneDrive albo Dropbox. Jeśli masz którąkolwiek z tych usług, a ma je prawie każdy, Twoja powieść podróżuje już z dyskiem, który i tak miałeś.

To cała konfiguracja. Reverie nie musi nawet wiedzieć, że to się dzieje, a Twoje teksty nigdy nie przechodzą przeze mnie. Nie ma konta do założenia ani miesięcznej opłaty, która utrzymywałaby połączenie przy życiu.

Gdy pojawi się aplikacja na iPada i iPhone’a, ten sam folder posłuży również jej. Otworzysz Reverie, wskażesz swój rękopis w aplikacji Pliki i piszesz. Skończysz scenę w pociągu, a po powrocie do domu będzie już na Twoim Macu.

Część uczciwa

Dwa urządzenia i jeden rozdział oznaczają, że od czasu do czasu da się zredagować ten sam plik w dwóch miejscach, zanim urządzenia zdążą się ze sobą porozumieć. Napisz coś na iPadzie w kawiarni bez Wi-Fi, potem wróć do domu i zmień ten sam rozdział na Macu, zanim iPad wróci do sieci, a obie kopie przestaną się zgadzać.

Gdy tak się stanie, Reverie nie wyrzuca żadnej z wersji: odkłada drugą obok oryginału jako kopię z konfliktu. W folderze znajdziesz wtedy dwie czytelne wersje rozdziału, obok siebie, w czystym tekście. Otwierasz obie, zachowujesz to, co chcesz, i kasujesz drugą. Irytujące, owszem. Ale porównaj to z tym, co konflikt robi wewnątrz prywatnego formatu, gdzie rozbieżność ląduje w maszynerii, której nie otworzysz. Przy zwykłych plikach najgorszy scenariusz to czytanie.

W praktyce zobaczysz to rzadko. Gdy urządzenia są w sieci, zapisany rozdział rozchodzi się między nimi w kilka sekund, a okno, w którym obie kopie zmieniają się w rozłące, jest wąskie. Istnieje jednak, i wolę, żebyś usłyszał o nim ode mnie, niż spotkał je jako niespodziankę.

Co to kosztuje

To podejście z czegoś rezygnuje i powinieneś wiedzieć z czego, zanim powierzysz mu książkę. Nie ma współpracy na żywo: dwie osoby nie mogą pisać w tym samym rozdziale jednocześnie i Reverie nigdy nie będzie właściwym narzędziem do wspólnego pisania szkicu w czasie rzeczywistym. Nie znajdziesz też sprytnego scalania, gdy zderzą się dwie edycje; dostajesz dwie kopie i wybierasz. A synchronizacja przybywa z taką prędkością, z jaką niesie ją Twój dostawca, czyli zwykle w sekundy, a czasami nie.

W zamian dostajesz powieść, która należy do Ciebie w najprostszym możliwym sensie. Pliki, które otworzysz za dwadzieścia lat, w czymkolwiek, bez subskrypcji stojącej między Tobą a Twoimi własnymi słowami. I nic, co mógłbym zgubić albo wypuścić w świat, bo Twoich tekstów po prostu nigdy nie mam. Gdy aplikacja na iPada się pojawi, podejmie rękopis dokładnie tam, gdzie zostawił go Mac, a żadne z tych urządzeń nigdy nie usłyszy o koncie Reverie.

Powieść to lata Twojego życia. Zasługuje na miejsce prostsze niż wnętrze aplikacji. Reverie trzyma ją w szufladzie, która należy do Ciebie, a iPad i iPhone po prostu dostaną własny klucz. Folder, który skonfigurujesz dziś, to całe przygotowanie, jakiego będą potrzebowały.

Mark

Reverie jest już dostępne na Maca i Windowsa, a wersja próbna jest bezpłatna przez 15 dni. Folder, w którym piszesz dziś, to ten sam, który otworzy Twój iPad.

Pobierz na macOS Pobierz na Windows Download on the Mac App Store